Praca wakacyjna przy bindowaniu

Początkowo niespecjalnie widziało mi się pracować gdziekolwiek w wakacje. Wolałem tak jak moi rówieśnicy zająć się wyjazdami na obozy czy rozkosznym obijaniem się w domu. Mimo wszystko postanowiłem sprawdzić, czy w Katowicach nie ma czasem miejsca dla kogoś szukającego pracy takiego jak ja.

Bindowanie to moja praca

bindowanie

Okazało się, że znalazła się jedna oferta, która mnie zainteresowała. Katowicka drukarnia szukała pracownika sezonowego bez żadnych umiejętności ani doświadczenia. Pomyślałem – zawsze interesowała mnie poligrafia, dlaczego by nie spróbować? Po sprawdzeniu w Internecie okazało się, że jest to jedna z większych katowickich drukarni posiadająca w ofercie również takie usługi jak ksero wielkoformatowe. Stwierdziłem, że warto spróbować – nawet jeśli nie dorobię się milionów, to chociaż popatrzę sobie jak się tam pracuje. Przyjęli mnie praktycznie bez problemu, i już na drugi dzień rozpocząłem pracę dla nich. Początkowo drukarnia wydawała mi się ogromna, ale przyzwyczaiłem się do niej i po tygodniu wiedziałem już dobrze co gdzie się znajduje. Pracowałem praktycznie w każdym dziale – na początku fizycznie z tyłu na zapleczu, później przez krótki czas nawet na obsłudze klienta. Tam drukowało się i kserowało pojedyncze strony, których potrzebowali pojedynczy klienci niebiznesowi. Najtrudniejsze okazało się być fachowe bindowanie w Katowicach. Nie było problemem właściwie nic poza tym. Mimo wszystko nawet bindowanie opanowałem w krótkim czasie i ostatecznie żegnałem się z tą firmą po wakacjach z prawdziwym żalem.

Sądziłem, że być może gdy skończę szkołę zostanę przyjęty z powrotem. Gdy rówieśnicy w szkole opowiadali o swoich wakacjach nie czułem smutku z tego powodu, że ja swoje przepracowałem. Nie tylko zarobiłem, ale i spędziłem czas w miejscu, które lubiłem i do którego chciałem wrócić.