Nowy Citroen

Wyjechał. Zostawił mnie samą i wyjechał. Zabrał naszego Citroena i tyle go widziałam. Byliśmy ze sobą tyle lat. To auto kupowaliśmy razem. Wzięłam na nie kredyt, spłacałam chyba ze sto lat. Bardzo polubiłam tę „cytrynkę”, a on po prostu spakował się, zabrał kluczyki i odjechał. Nienawidzę go właściwie nie za to, że odszedł, ale za to, że zabrał mi auto. Teraz – kiedy je spłaciłam.

Moja „Cytryna”

części do citroenaUsłyszałam jak idzie do garażu, wiedziałam, że jest zły. Zobaczył kwity z banku. Ok, niech tak będzie – pomyślałam, a potem usłyszałam trzask drzwi i zwątpiłam. Rzadko widywałam go takiego rozgniewanego. Mówiłam mu jednak jak ważna jest dla mnie rodzina i jak bardzo chcę pomóc mojemu bratu. Skoro spłaciłam już naszego Citroena to czemu nie mogłam wziąć kredytu dla mojego brata? Mój brat był artystą, więc ciężko mu było dokumentować swoje zarobki – to minus jego fachu. Ale zawsze był słowny. Wiedziałam, że będzie spłacał kredyt, nie będzie z tym żadnego problemu. Mój mąż tego nie rozumiał – może dlatego, że nigdy się nie lubili? Heńka stare auto się zepsuło, a moja szanowna połowa powiedziała mu żeby go sobie naprawił. Znalazł mu nawet sklep gdzie można tanio kupić części do citroena. Powiedział, że z nim pojedzie, doradzi, poleci dobrego mechanika. Ja jednak dobrze wiedziałam, że mój brat nam zazdrości i marzy mu się nowy zakup. Uważałam to za nierozsądne, on jednak się uparł.

Koniec końców wzięłam mu ten kredyt. Siedząc teraz w pustym domu, zastanawiam się jak to się stało? Jak to możliwe, że sprzeciwiłam się woli mojego męża i za jego plecami wzięłam kolejny kredyt na samochód kiedy po prostu mogłam namówić brata do wymiany części? Jak to się stało, że zostałam z długiem i sama? Na dodatek bez samochodu! Wyszło na to, że mój brat ma Cytrynę, a ja nie.